Blog > Komentarze do wpisu
Życie na wózku :)

         Wózek elektryczny kupiłam jeszcze przed wyjazdem do Ciechocinka. Było to możliwe dzięki pomocy dobrych ludzi. Oprócz refundacji z NFZ i PFRON należało jeszcze dopłacić 3400 zł, a moje miesięczne dochody ledwie starczają na życie i leki. Do Ciechocinka nie mogłam wziąć wózka, a do Konstancina chciałam go zabrać. Jednak po rozmowach ze znajomymi i przemyśleniu tego faktu, zdecydowałam jednak, że nie zabiorę. Podobno po jeżdżeniu na wózku, szybko przestałabym chodzić. A ja cały czas wierzę, że będzie lepiej. Na wózku wyjeżdżam teraz tylko na spacery. I fajnie jest na dworze pojechać wózkiem, bo swoimi nóżkami mogłabym przejść z balkonikiem może ze 100 m. 

      Nie mam w domu podjazdu ani podnośnika. Po prostu dzieci zniosły mi wózek do garażu i stamtąd wyjeżdżam sobie na spacer. Jeszcze muszę dokupić jakieś zapięcie wózka do barierki (zabezpieczenie przed kradzieżą) i będę mogła z niego wysiadać. Może kiedyś pojadę do szkoły, albo na zakupy. Moje marzenia i wyobraźnia nie mają granic. Wogóle zczęłam sobie dużo wyobrażać. Moje życie teraz toczy się bardzo spokojnie. Wystarczy zamknąć oczy i ...

piątek, 30 września 2016, helen_sm

Polecane wpisy