Tagi
Kategorie: Wszystkie | SM-stwardnienie rozsiane
RSS
niedziela, 29 stycznia 2012
PROSZĘ O 1 % PODATKU

Jestem chora na stwardnienie rozsiane.  Możecie mi Państwo bardzo pomóc w drogim leczeniu  i rehabilitacji, przekazując 1% podatku na :

Polskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego

KRS 0000083356 

dopisując w rubryce  cel szczegółowy:

PLIR + Helena Hackiewicz-Makal

(PLIR - Program Leczenia i Rehabilitacji)

Wszystkim darczyńcom z góry bardzo dziękuję.

Proszę o wsparcie i ewentualne rozpowszechnienie mojej prośby.
Od wielu lat borykam się z chorobą stwardnienie rozsiane (SM). Cały czas walczę. Wiem, że nie mogę się poddać.
Nie potrafię wielu rzeczy, z czym trudno jest się pogodzić. Trzeba ciągle przyjmować leki i korzystać z rehabilitacji. Polskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego stworzyło program PLiR, aby umożliwić chorym wsparcie finansowe w walce z chorobą. Fundusze zgromadzone na subkoncie z 1% podatku, pozwolą mi korzystać z tego programu i m.in. pojechać do specjalistycznego ośrodka dla chorych na SM (KOMR w Dąbku).
http://www.ptsr.org.pl/pl/
lSubkonto - Program Leczenia i Rehabilitacji (PLiR)

Dlaczego jestem sama?

    Dosyć dawno, bo to już grubo ponad miesiąc temu tutaj pisałam. Miałam nadzieję, że będzie dobrze i coraz lepiej.  Niestety, była to tylko głupia nadzieja.  Wcale nie jest dobrze, ponieważ prawie codziennie płaczę i rozmyślam, dlaczego jestem sama.  Wiem już, jakie błędy popełniałam.  I co z tego, że teraz umiem żyć "mądry Polak po szkodzie" i tak już nic nie wróci.  Za 2 miesiące prawdopodobnie będę w sanatorium, to może odzyskam radość życia, która przecież kiedyś była. Ponownie jest ta nadzieja i dobrze, że jest. Bo teraz nad niczym nie potrafię się skupić, wszystko mnie drażni, nic mi się nie chce i nic mi nie wychodzi.

niedziela, 11 grudnia 2011
Jestem wolna

    Już po wszystim. Sprawa rozwodowa odbyła się spokojnie i zgodnie z tym, jak zeznawał mąż. Dostałam 500 zł alimentów. Pozostałych zobowiązań w stosunku do męża sąd nie mógł przyznać. Będziemy po Świętach dokonywać odpowiednich zapisów u notariusza. I wtedy może odetchnę.  

   Przed rozwodem ciągle płakałam, teraz jestem spokojniejsza. Przeżyłam tę sprawę, gdyż cały czas chodzę na siłownię. Zmuszam się do wyjścia z domu. Nie mam siły ćwiczyć, ale choć trochę, aby tylko nie siedzieć w domu i nie rozmyślać. Poszłam raz na jogę ze znajomymi ze Stowarzyszenia Chorych na SM. Stwierdziłam, że będę tam chodziła, bo tak wspaniale czułam się po tych ćwiczeniach. Moją głowę opuściły wszystkie głupie myśli i zmartwienia.

    Teraz musi być dobrze, coraz lepiej.

niedziela, 20 listopada 2011
W dołku psychicznym.

     Jeszcze nie było sprawy rozwodowej. Termin - 8.12.2011r.  Już nie dam rady dłużej czekać. Chciałabym, aby było już po ... Tym bardziej, że mąż próbuje nie zgadzać się na to, co wcześniej ustalaliśmy. 

   Mój stan psychiczny wpływa na osłabienie organizmu. 2 razy byłam w miesiącach paźdz.-list. na antybiotykach. Ostatnio - zapalanie oskrzeli rozłożyło mnie strasznie. Nie ćwiczyłam, nie wychodziłam do znajomych, siedziałam w domu i płakałam. Ale dosyć w środę idę ćwiczyć. Wystarczy siedzenia w domu i użalania się nad sobą. Trzeba w końcu zacząć walczyć ...   

sobota, 29 października 2011
Zbliża się rozwód.

    Dostałam z sądu zawiadomienie o sprawie rozwodowej. Przemyślałam wszystko milion razy, byłam u dwóch prawników, rozmawiałam o rozwodzie ze znajomymi, a mimo wszystko denerwuję się. Po szpitalu mój stan zdrowia poprawił się, a teraz znowu zauważam, że czasami jest źle. Ciągle muszę przyjmować leki uspokajające. Czy ja przeżyję ten rozwód ???

   Zaczęłam znowu ćwiczyć na siłowni, z czego bardzo się cieszę. Dbam w ten sposób o swoją sprawność, bo przecież muszę być samodzielna. Nie mam nikogo do pomocy. No czasami (bardzo rzadko) dzieci mi pomogą.

niedziela, 16 października 2011
Po kuracji solumedrolem

     Wreszcie 5.10. przyjęli mnie do szpitala i otrzymałam to, czego potrzebowałam - kroplówki solumedrolu. Wyszłam po tygodniu do domu i jest duża poprawa w moim chodzeniu. Nawet zaliczyłam imprezę z okazji Dnia Nauczyciela i sobie potańczyłam.

     Dzisiaj jadę sama do Warszawy przenocować u siostrzenicy, gdyż jutro mam wizytę kwalifikacyjną w CKR w Konstancinie. Przed szpitalem w żadną podróż nie wyruszyłabym. Czyli jest w miarę dobrze. W tygodniu zacznę kontynuować ćwiczenia w Maniac-Gym. Powinno być jeszcze lepiej ze mną. Ale tak jest w stwardnieniu rozsianym (postać remisyjno-rzutowa) raz jest lepiej, raz gorzej.

sobota, 24 września 2011
Chciałam do szpitala

     Okropny był wczorajszy dzień. Jestem cała poobijana. Miały miejsce 2 upadki ze schodów. Nie połamałam się na szczęście.  Ale dzisiaj wybrałam się do szpitala do Choroszczy na oddz. neurologii. I niestety, nie zostałam przyjęta. Ostatni raz bez umawiania się z lekarzem. Następny mój krok, to prywatna wizyta u neurologa i wtedy dostanę może sterydy. Tak ciągam za sobą lewą nogę, że nie dam rady ani ćwiczyć, ani sama wybrać się w podróż. Jak dostanę kroplówki solumedrolu, to mam nadzieję, że mi się poprawi stan zdrowia. Bo na razie nic nie dam rady i nie chce mi się żyć. A jeszcze jak pomyślę o rozwodzie i że na starość mam być sama, to ... 

poniedziałek, 05 września 2011
Po wakacjach :(

     Piękne były wakacje. Ale niestety skończyły się. Najlepiej wspominam spotkania  z  przyjaciółmi  oraz  pobyt u mamy w Mielniku. 

    Nie wszystkie jednak dni były takie bardzo fajne. Zdarzały mi się wypadki: rozbiłam nos i głowę o ścianę innym razem rozbiłam głowę o kaloryfer, były też drobne oparzenia i zacięcia nożem. Te wypadki zdarzają się dosyć często i tak będzie chyba zawsze, bo mam niekontrolowane ruchy (brak koordynacji).  Do złych dni należały te w których pokłóciłam się z córką. Bardzo przeżywam niepochamowane emocje córki. Zawsze była nadpobudliwa; czy kiedyś z tego wyrośnie?... 

    Dzisiaj odwiedziłam Szkołę (mój wcześniejszy zakład pracy), trochę porozmawiałam ze znajomymi i wykupiłam obiady. Od jutra będę tam się stołować. Jeszcze dostanę karnet na basen i będzie super. Rozpoczął się kolejny rok szkolny. Z tej okazji w sobotę robimy z przyjaciółmi małą imprezkę . Jestem już 5 rok na rencie, ale pracowałam w szkole 25 lat. Trudno zapomnieć o tych chwilach. 

  

sobota, 18 czerwca 2011
Po rehabilitacji

        Z KOMR z Dąbka wróciłam już tydzień temu - jak nowonarodzona.  Było wspaniale.     A bałam się różnych rzeczy. Najbardziej chyba tego, że spotkam ludzi z bardzo  zaawansowaną  chorobą  i przez  to będę  przygnębiona. I tak rzeczywiście było przez 1 tydzień pobytu. Później nauczyłam się nie brać do siebie tych zaawansowanych stanów i życie nabrało kolorów. Niepokoiły mnie również niezamykane pokoje. Ale szybko przyzwyczaiłam się do tej sytuacji i stało się to normalne i oczywiste. Trudno na koniec było się żegnać z grupą.     

      A w domu czekała na mnie szara rzeczywistość. Pustka, brak bliskich osób, brak zrozumienia dla mnie i choroby ...

      Ale cóż, trzeba dalej żyć. W byłej pracy - szkole, czekała na mnie miła niespodzianka. Właśnie wczoraj byłam na uroczystej, bardzo przyjemnej imprezie, kończącej rok szkolny (dla nauczycieli). Spotkania z dawnymi współpracownikami, nowymi nauczycielami - miłe przeżycia. Miejsce też było urocze, dość ciekawe gospodarstwo agroturystyczne (w Pasynkach).

niedziela, 01 maja 2011
Majówka

    Tym razem, choć bardzo bym chciała wyjechać, majowy weekend spędzam w domu. Tak zarządził "szef", a wszyscy muszą się podporządkować. W przeciwnym razie nie będzie kasy.

    Nie jest tragicznie. Jest przecież telewizja oraz żyję  wyobraźnią, marzeniami. Zamykam oczy i przenoszę się tam, gdzie chcę.

   Teraz bardzo czekam na wyjazd do KOMR w Dąbku (to już za 2 tygodnie). Jeszcze kilka spraw do załatwienia m.in.

a) kontrola nosa po operacji - czuję się już coraz lepiej

b) kroplówka Tysabri 

c) przygotowanie przyjmowanych leków na miesiąc - lekarz, recepty, apteka

d) skompletowanie zaświadczeń o dochodach i od lekarzy

e) pakowanie walizki

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5